contador gratis Skip to content

Życie SAHM nie jest dla mnie, więc cieszę się, że wracam do szkoły

Życie SAHM nie jest dla mnie, więc cieszę się, że wracam do szkoły
thedanw / Pixabay

Muszę się do czegoś przyznać, a niektórzy z was mogą od razu osądzić: naprawdę nie lubię być mamą, która zostaje w domu. Myśląc wstecz, nie jestem do końca pewien, jaki był mój pierwotny plan sześć i pół roku temu, kiedy urodziłam syna. W tym czasie byłem logopedą pracującym z osobami starszymi w domach opieki. Powiedziałem im, że wrócę za cztery miesiące, ale w zakamarkach mojego umysłu nie byłem przekonany. Kiedy mój syn skończył 3 miesiące, ledwo wiedziałem, jak samemu się nim zająć, a co dopiero nauczyć kogoś innego, jak to robić pod moją nieobecność. Dlatego zrezygnowałem z pracy z planem powrotu na rynek pracy, gdy miał on 1 rok życia.

Niespodzianka! Kiedy miał 9 miesięcy, zaszłam w ciążę z naszą córką. Powrót do pracy zaledwie sześć miesięcy przed wyjazdem wydawał się nierealny, więc ponownie opóźniłem powrót do pracy. Powiedziałem sobie, że dam swojej córce cały rok, w którym urodziłam swoje pierwsze dziecko.

Przenieśmy się trochę do pierwszych urodzin mojej córki i stało się oczywiste, że mój syn nie jest taki jak inne dzieci. Jego wówczas niezdiagnozowane ADHD i zaburzenia przetwarzania sensorycznego uczyniły go bardzo niebezpieczny. Musisz mi uwierzyć, kiedy mówię, że dosłownie nie mogłem oderwać od niego wzroku z obawy, że albo grozi mu śmiertelne niebezpieczeństwo, albo naraża jego siostrę na niebezpieczeństwo. W tym okresie swojego życia wspinał się na blaty, wchodził do pieców, codziennie wybiegał z domu przez drzwi wejściowe i odłączał każdy przewód, który mógł dostać w swoje ręce. Był jednym z tych dzieci, które przeciwstawiły się prawom zabezpieczenia przed dziećmi. Byłem jego zabezpieczeniem przed dziećmi.

Z biegiem lat pozostawał niebezpieczny na wiele sposobów, a ja po prostu nie ufałem komuś innemu, żeby się nim zajął. Jeśli zepchnął jakiegoś dzieciaka ze zjeżdżalni w parku, ja, jego matka, musiałem tam być, żeby wygładzić zniszczenia. Wiem, jak bardzo byłem przytłoczony opieką nad dwojgiem małych dzieci i czułem, że nie ma sposobu, abym mógł poprosić o to kogoś innego. Może w głębi duszy bałam się, że po trzech i pół roku nie wrócę do pracy, a to dostarczyło wystarczającej wymówki.

Mój syn poszedł do przedszkola w zeszłym roku i pod wieloma względami życie stało się łatwiejsze. Jednak przez lata byłem tak nieszczęśliwy, że myśl o powrocie do pracy, której nie kochałem, wydawała się nie do zniesienia. Zawsze chciałem mieć dzieci. Nigdy nie miałem wątpliwości, że założenie rodziny jest jednym z moich celów numer jeden w życiu. Wyobraź sobie więc moje zdziwienie, gdy po pewnym poszukiwaniu duszy zdałem sobie sprawę, że bycie SAHM nie jest dla mnie. Przyznanie się temu zajęło mi sześć długich lat. Miałam wrażenie, że kiedy ma się dzieci, powinno się cieszyć opieką nad nimi. Jasne, nie w każdej chwili każdego dnia, ale tak, ostatecznie wychowywanie dzieci miało być satysfakcjonujące. Osobiście nie przyniosło mi to takiego poziomu codziennej satysfakcji, jakiego pragnę od życia.

Skąpiliśmy się, żeby zatrudnić opiekunkę do dzieci i po raz pierwszy od sześciu lat otrzymałem pomocną dłoń. W ciągu ostatnich sześciu miesięcy nigdy nie czułam się lepiej. Wiele z tego wynika z faktu, że teraz mogę wypełniać swoje dni czymś oprócz wychowywania dzieci. Kilka miesięcy temu podjąłem decyzję o spełnieniu marzenia na całe życie i złożyłem podanie do szkół o tytuł magistra poradnictwa zdrowia psychicznego. Jutro zaczynam szkołę i nie mogę być bardziej podekscytowany.

Oczywiście, ponieważ świat tak działa, moja opiekunka jest na wakacjach przez dwa tygodnie, kiedy ja zaczynam szkołę. Dlatego moja mama przychodzi do pomocy z dziećmi, kiedy ja jestem w klasie. Przeglądaliśmy harmonogram:

„Czy wracasz do domu pierwszy, czy J [my husband]? ” zapytała moja mama.

„Nie, nie będzie mnie w domu do około 9:30 wieczorem. Mam posiedzenie zarządu w miejscu, w którym zgłaszam się jako wolontariusz zaraz po zajęciach ”.

„No cóż, jak dzieci sobie z tym wszystkim radzą, Lauro?” – pytała w niej najbardziej tonem: „Nie oceniam cię, ale naprawdę oceniam cię”.

„Dzieciom będzie dobrze. Chcą, żebym był szczęśliwy, a przebywanie z nimi w domu przez cały dzień nie sprawiało mi radości. Mieli mnie tylko dla siebie od sześciu i pół roku, a teraz moja kolej ”.

„Uh huh…” odpowiedziała i nagle zmieniła rozmowę.

Zmiana w rozmowie była jej sygnałem, by dać mi znać, że w ogóle się nie zgadza, ale nie zamierza angażować mnie w debatę. W jej oczach najważniejszy jest pobyt w domu, a przede wszystkim moje dzieci potrzebują mnie, czy jestem szczęśliwa, czy nie. PS, dzieci są światłem życia matki, więc dlaczego nie byłam po prostu szczęśliwa ?!

Nie zgadzam się. Czuję, że byłem tam dla nich i będę tam dla nich każdego dnia ich życia. Kocham je tak bardzo, że odkładam na bok własne uczucia, aby wypełnić obowiązek bycia ich rodzicem. Myślałem, że to jest najważniejsze. Ale po kilku latach nie byłam taką mamą, jaką mogłabym być. Byłem skorupą siebie wykonującą ruchy. Nie byłam obecna iz pewnością nie dawałam im matki, na którą zasłużyli.

Nie lubię być SAHM i spędzać dni na zawołanie moich dzieci i mojego domu. Nienawidzę prowadzić ich od zajęć do zajęć i przyprowadzać na randki tylko po to, by siedzieć i oglądać, jak bawią się z innym dzieckiem. Nudzę się po około pięciu minutach udawania. (Proszę, Proszę, nie każ mi jeszcze raz podawać fałszywego jedzenia tej wyimaginowanej rodzinie. Bardzo proszę?) Nie chcę już nikogo błagać, aby zjadł jego obiad, stojąc nad nim i błagając go, by zjadł jeden kęs za jednym kęsem. Po prostu nie mogę już tego robić.

Czuję się winna i wstyd, nawet przyznając się do tego, ponieważ czuję się jak okropna matka, ale chcę spędzić część moich dni na czymś innym, co stymuluje mnie w inny sposób. To jest to, czego potrzebuję, aby być szczęśliwą osobą. A jako szczęśliwa osoba będę lepszym rodzicem, gdy będę z nimi. Nie jest tak, że nie kocham swoich dzieci i czerpię z nich wielką radość, oczywiście, że tak, ale ta radość jest jeszcze większa, nawet cenniejsza, gdy wykonuję zadania poza rodzicielstwem.

Więc jutro odwrócę rodzinę do góry nogami, żeby zrobić coś tylko dla siebie. Jestem pewien, że wielu z was myśli: „Cóż, jeśli nie chcieliście opiekować się swoimi dziećmi, to dlaczego je macie?” A prawda jest taka, że ​​robiąc to, czuję się bardzo samolubna. Niemniej jednak wiem również, że nie mam szans na bycie naprawdę szczęśliwym, jeśli tego nie zrobię. Wiem, że jestem im tak samo oddany, jak wtedy, gdy cały dzień siedziałem w domu; Nadal się o nich troszczę. Pokazuję im, że nigdy nie jest za późno na spełnienie marzeń, jednocześnie pracując nad stworzeniem dla nich najszczęśliwszego domu, jaki mogę. W głębi serca wiem, że nadal będę tu dla nich – nadal będę ich mamą. Upewnię się, że czują się kochani i otoczeni opieką, a jeśli będą mnie potrzebować, bez względu na to, co robię, będę tam. Ale nie będę już urażony.